Rynek medycyny estetycznej. Coraz więcej mężczyzn u chirurga: mój penis jest za mały.

ROZMOWA Z DR. DOMINIKIEM BOLIGŁOWĄ, specjalistą chirurgii plastycznej i estetycznej. 
Źródło: http://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,24449717,cena-wiekszej-meskosci.html

IWONA HAJNOSZ:  Kończył pan medycynę we Włoszech, pracował w Szwajcarii, specjalizację z chirurgii plastycznej zrobił w Niemczech. Cztery miesiące temu wrócił pan do Krakowa. Czy z perspektywy tych wszystkich szpitali i krajów, w których pan pracował, dostrzegł pan w ostatnich latach rosnące zainteresowanie mężczyzn operacjami przedłużania penisa?

DOMINIK BOLIGŁOWA: Tak, coraz więcej moich pacjentów, i to niezależnie od kraju, jest zainteresowanych tego typu zbiegami. Nawet jeśli nie decydują się na nie od razu, to chcą jak najwięcej wiedzieć o przebiegu takiej operacji. Chcą znać ryzyko, z jakim się wiąże, i oczywiście, ile kosztuje.

W rejestrach International Society of Aestethic Plastic Surgery przed rokiem 2013 liczba zabiegów przedłużania penisa była tak mała, że nie rejestrowała tego statystyka. Potem nastąpił nagły skok i do końca 2017 roku na całym świecie zdecydowało się na taki zabieg ponad 45 tysięcy mężczyzn!
15 lat kształciłem się i pracowałem poza Krakowem i Polską. W tym czasie chirurgia plastyczna bardzo się zmieniła. Oczywiście, nadal najczęściej wykonuję korekcje nosa, plastykę piersi czy facelifty, ale w naszych gabinetach gości coraz więcej mężczyzn.

Dlaczego podejmują decyzję o zabiegu? Jakie są ich motywacje?
Swój udział w tym mają media społecznościowe i postępująca liberalizacja w podejściu do życia, co powoduje, że zachowania i decyzje dotyczące własnej osoby dziś ludzie podejmują inne niż jeszcze kilka lat temu. Np. wszyscy robią sobie zdjęcia i publikują je w sieci – potęga Instagrama się na tym opiera. Każdy chce wyglądać na nich możliwie najlepiej.

Czyli mówimy teraz o tzw. nudesach, jak młode pokolenie nazywa rozbierane zdjęcia, których wysyłanie sobie to element korespondencji, co przestało już dziś krępować. I to bez względu na wiek czy stan konta. Mam np. na myśli przypadek najbogatszego człowieka świata – twórcy Amazona Jeffa Bezosa, którego zdjęcia penisa, wysłane kochance, wyciekły do prasy. Mówi się, że szykuje się najdroższy rozwód na świecie, bo do podziału jest ponad 130 mld dolarów!
Emocje to jeden z najsilniejszych bodźców do działania, które wyłączają rozum i pchają człowieka do decyzji, których w innej sytuacji by nie podjął. Może to jest taki przypadek?

Wracając do pana specjalizacji. Na czym polega, w sensie medycznym, operacja przedłużania członka?
Powiększenie penisa jest operacją wielokomponentową. Najprostszą, najpopularniejszą, choć nie zawsze konieczną komponentą jest wstrzyknięcie własnego odwirowanego tłuszczu, aby zwiększyć obwód prącia. Jako że tym samym zwiększamy jego ciężar, penis, zgodnie z prawem ciążenia, wydłuża się nieznacznie. Sam, mimo że uwielbiam pracować tłuszczem – wstrzykuję go w twarz, w chore stawy – to tutaj jestem trochę bardziej sceptyczny. Tę cześć zabiegu wykonuję jedynie jeśli istnieje wyraźna potrzeba pogrubienia penisa. Gdy wciskamy tłuszcz między powięzi członka, zaburzamy ich anatomię, co może spowodować zwiększenie tarcia i zmniejszenie elastyczności podczas stosunku. Następną komponentą jest plastyka lub przecięcie więzadeł, ligamentum suspensorium i fundiforme, mocujących penisa do miednicy. Penis wówczas wysuwa się, a my przyszywamy go do okostnej w nowej, dalszej pozycji. Efekt wysunięcia często należy wzmocnić poprzez liposukcję lub plastykę wzgórka łonowego. Kolejną komponentą jest wydłużenie skóry. Ja pozyskuję ją najczęściej za pomocą płata z worka mosznowego. „Wisienką na torcie”, że tak kolokwialnie powiem, jest przywrócenie prawidłowych kątów pomiędzy penisem a workiem mosznowym oraz wzgórkiem łonowym. Po tym zaczyna się długi okres rekonwalescencji.

Czy zabieg ma wpływ na płodność?
W zasadzie nie, ale jak każdy zabieg wiąże się on z pewnym ryzykiem. Jeśli mamy powikłanie, w wyniku którego dochodzi do uszkodzenia lub przecięcia nasieniowodu, oznacza to problemy. Ale gdy nie zachodzą takie okoliczności, nie ma przeszkody, żeby decydować się na dzieci.
Metody powiększania penisa różnią się stopniem inwazyjności, więc ja swoim pacjentom zawsze rekomenduję od tych mniej inwazyjnych do bardziej. Można zacząć od wspomnianego tłuszczu lub wysunięcia penisa, natomiast najbardziej inwazyjne metody, jak wszczepianie protez, zarezerwować dla przypadków najcięższych.
Kim jest pana pacjent?
Przekrój pacjentów jest bardzo różny. Jak pani pamięta, pracowałem w Niemczech, moim pierwszym pacjentem w szpitalu we Frankfurcie był mężczyzna, który po operacji bariatrycznej schudł 50 kilogramów. Po tak wielkiej utracie wagi trzeba było usunąć fałd zwisającej skóry. Chirurg plastyk, który przeprowadzał tę operację, mając jak najlepsze intencje, użył klasycznej techniki plastyki brzucha, która z pewnością idealnie nadałaby się do np. brzucha pociążowego. Niestety w tym wypadku naruszenie tzw. stref przylegania – czyli miejsc, gdzie skóra mocniej wiąże się z powięziami) – spowodowało, że fałd brzuszny wraz ze wzgórkiem łonowym opadł jeszcze mocniej i całkowicie zagrzebał penisa. Stąd nazwa takiego schorzenia „buried penis” albo „concealed penis”. 48-letni pacjent miał m.in. problemy z oddawaniem moczu. Musiałem „wygrzebać” penisa, „obedrzeć‘ go z chorej i zmienionej skóry, a następnie wykonać wszystkie wcześniej opisane komponenty powiększenia członka.
Inny młody mężczyzna schudł aż 100 kilogramów i aby odsłonić penisa, musiałem najpierw usunąć mu aż 10 kilogramów skóry i tkanki tłuszczowej, aby móc dojść do prącia i zrobić plastykę. Ten pacjent również zdecydował się na wielogodzinny zabieg u mnie, gdyż miał problemy nie tylko seksualne, ale także z oddawaniem moczu.
Pacjenci postbariatryczni to wyzwanie dla całej medycyny, nie tylko chirurgów plastyków. Ale jako chirurg stawałem też przed koniecznością wykonywania zabiegów u mężczyzn, które nie miały charakteru estetycznego. Trafiali do nas pacjenci, którzy niezbyt rozsądnie podchodzili do swojego zdrowia. Gdy przeczytali bądź usłyszeli, że kobiety powiększają biusty silikonem, uznali, że można wstrzyknąć go do penisa. Problem w tym, że był to silikon do przyklejania płytek ceramicznych – bo dla nich silikon to silikon, uznali że taki też się sprawdzi. Miałem w Niemczech przynajmniej 10 takich przypadków. A organizm tak funkcjonuje, że każde ciało obce odrzuca albo próbuje pokonać. Silikon powodował ogromne powikłania, takie jak ziarniaki, chroniczne zapalenia prącia oraz jego skrzywienie. Trzeba było wycinać skupienia silikonu w penisie i w zależności od tego, jak wniknął, rekonstruować narząd. To oczywiście skrajne przypadki, wielu naszych pacjentów to też mężczyźni, u których doszło do różnych powikłań po obrzezaniu. Jak przed chwilą wspomniałem, mamy też grupę pacjentów, u których diagnozujemy „penis schowany” lub bardzo rzadko mikropenis.
Jest też wielu mężczyzn z penisami o przeciętnych rozmiarach, lecz mających kompleksy – nie wiedzą, że wszystko jest z nimi w porządku, a twierdzą, że ich członek jest za mały i zdecydowanie chcą operacji.

To taki syndrom męskiej szatni? Ten rodzaj niepewności, który mimowolnie się pojawia...
Nie jestem psychologiem, ale do porównań skłania świat, w którym np. pornografia jest wszechobecna. Tyle że tam aktorzy są specjalnie dobierani, a mężczyźni, nawet mając w świadomości ten fakt, i tak porównują wielkość przyrodzenia aktorów z tych filmów ze swoim. To jest przyczyną bardzo głębokich kompleksów. I dotyczy to też tych mężczyzn, których nikt nie podejrzewałby o podobne kompleksy. Raz trafił do mnie pacjent, świetnie zbudowany, wysportowany i umięśniony. Świadomy swojego wyglądu, uznał, że ma bardzo zwisającą mosznę, zdecydował się na jej podciągniecie i przy tym powiększenie penisa. Są mężczyźni z prawidłowo wykształconym penisem, którzy po prostu chcą go mieć jeszcze większego.

Zapewne uprzedza pan pacjentów, jakie ryzyko wiąże się z taką operacją i jak będzie wyglądało ich życie tuż po niej?
To mój obowiązek. Rzetelnie informuję, że to kosztowny zabieg, a proces gojenia będzie długi i może być bolesny. Czas do zdjęcia szwów to około dwa tygodnie, minie miesiąc, zanim będą mogli podjąć jakąkolwiek aktywność seksualną. Ale z reguły są tak zdeterminowani, że się decydują.
Szczególną uwagę zwracam na stan emocjonalny pacjenta. Decyzja o takim zabiegu musi być podjęta świadomie i racjonalnie. Jeśli mam wrażenie, że może to być szaleństwo chwili, albo podejrzewam chorobę psychiczną, odmawiam i proponuję wizytę u psychiatry. Osobna kategoria to ludzie, którzy uważają, że są samotni z powodu swojej „wady”. Samotność nie jest przecież determinowana bezpośrednio wielkością prącia, natomiast sama z siebie może wywołać spustoszenie w psychice. Dlatego takie przypadki są dla nas szczególnie trudne.
Ile kosztuje taki zabieg?
Operacja trwa od godziny do nawet czterech. Europejskie ceny – w przeliczeniu na złotówki – to rząd wielkości 30-35 tys. W Polsce ceny są niższe – w zależności od metody – od 8 do 22 tys. zł.

Możliwe zwiększenie długości penisa w stanie wzwodu po zabiegu to ok. 14 milimetrów. Czy to rezultat wart tylu cierpień?
W obwodzie uzyskujemy ponad 3 cm więcej, a w przypadku penisa schowanego i po wykonaniu wszystkich opisanych uprzednio przeze mnie czynności, wydłużamy go nawet o 8 cm. Mam zadowolonych pacjentów. Te zabiegi poprawiły jakość ich życia.
Przeczytałam w „Guardianie”, że powiększanie penisów to dziś ogromny medyczny biznes: „Brytyjskie kliniki, które posiadają gabinety do konsultacji na Harley Street w Londynie oraz w miastach takich jak Manchester, Sheffield, Birmingham i Leeds notują rekordową liczbę pacjentów zainteresowanych ich usługami. W jednej z nich, London Center Aesthetic Surgery, liczba operacji wzrosła z zaledwie kilku w 1990 roku do ponad 250 w 2017”.

Powiększanie i wydłużanie penisów to trend światowy. Sądząc po czasach w których żyjemy – o czym mówiliśmy na początku – zyski branży będą ogromne!
Wciąż większość moich pacjentów to wciąż kobiety, ale mężczyzn przybywa. Żyjemy w czasach imponowania innym, taka kultura wzmaga poczucie niedoskonałości. Dotychczas presja środowiskowa i autostygmatyzacja dotyczyła wyłącznie kobiet, ale można rzec, że dzisiaj i w tej dziedzinie życia nastąpiło równouprawnienie. A medycyna estetyczna – w moim przypadku chirurgia plastyczna – wychodzi po prostu temu naprzeciw. Pierwsze publikacje dotyczące pacjentów powiększających penisy pochodziły z Włoch, Stanów Zjednoczonych, Krajów Arabskich, czyli bogatych rynków, ale i to się zmienia.
Wróć do sekcji: Aktualności